CX Day 2026 - dobre doświadczenia dają lepsze rezultaty
Bartek
Matusiak
Dziś CX Day. W tym roku pod hasłem „Good CX delivers better outcomes for customers, employees, and organizations”, czyli dobre doświadczenia klientów przynoszą lepsze rezultaty klientom, pracownikom i organizacjom.
Niby nic odkrywczego, a jednak przez lata Customer Experience było w wielu organizacjach traktowane przede wszystkim jako coś, co ma sprawić, żeby klient był bardziej zadowolony. Mierzyliśmy NPS, CSAT, CES, budowaliśmy mapy podróży, poprawialiśmy punkty styku i zastanawialiśmy się, jak sprawić, żeby klient polecił nas innym.
Dziś ta rozmowa powinna wyglądać inaczej. Bo dobre CX nie kończy się na zadowolonym kliencie. Powinno prowadzić do konkretnego rezultatu - również dla pracownika i dla samej organizacji. I chyba właśnie słowo „outcomes” jest w tegorocznym haśle najważniejsze.
Nie da się przecież w nieskończoność projektować świetnego Customer Experience kosztem Employee Experience. Nie da się obiecywać klientowi prostoty, jeżeli po drugiej stronie pracownik musi przedzierać się przez kilkanaście systemów i procedur. Nie da się też budować fantastycznych doświadczeń klientów w sposób, który ekonomicznie nie ma sensu dla organizacji.
Klient, pracownik i organizacja nie funkcjonują w trzech różnych światach. I właśnie tutaj Customer Experience naturalnie łączy się z Human Experience. Klient nie przestaje być człowiekiem, kiedy wchodzi w relację z marką. Pracownik nie jest wyłącznie „zasobem”, który ma tę relację obsłużyć. A organizacja nie funkcjonuje w oderwaniu od ludzi, którzy ją tworzą i z niej korzystają.
Do tego równania coraz mocniej wchodzi technologia i AI. Możemy automatyzować interakcje, analizować ogromne ilości danych i personalizować doświadczenia na niespotykaną wcześniej skalę. Ale technologia sama nie odpowie nam na najważniejsze pytanie: jakie doświadczenie właściwie chcemy stworzyć człowiekowi?
Dlatego z okazji CX Day życzyłbym nam czegoś więcej niż kolejnych dobrych wyników NPS. Doświadczeń, do których chce się wracać. Klientom - bo czują, że ktoś naprawdę pomyślał o ich potrzebach. Pracownikom - bo mogą być dumni z doświadczeń, które współtworzą. Organizacjom - bo dobre doświadczenia przekładają się na dobre wyniki. A wszystkim osobom zawodowo zajmującym się Customer Experience - żebyśmy coraz rzadziej musieli udowadniać, że CX ma znaczenie, a coraz częściej mogli pokazywać, jak duże znaczenie ma dla całej organizacji.
Happy CX Day!H
Human-made i AI-free robią furorę na świecie
Bartek
Matusiak
Coraz więcej danych i obserwacji pokazuje, że technologia zmienia sposób, w jaki pracujemy - ale równie mocno ujawnia to, jak bardzo zmienia się myślenie ludzi w organizacjach. Artykuł na stronach cyfrowa.rp.pl bardzo trafnie uchwyca moment, w którym właśnie jesteśmy. Już samo stwierdzenie w tytule „mają dość AI” i informacja, że „ruszył wyścig o globalne oznaczenie” - pokazują, że nie mówimy o technologii, tylko o zmianie postaw.
W tekście pojawia się ważny sygnał: rośnie potrzeba oznaczania treści i produktów jako „human-made” czy wręcz „AI-free”. To nie jest tylko marketing. To odpowiedź na rosnące zmęczenie odbiorców i potrzebę odzyskania kontroli nad tym, co jest „prawdziwe”. Jak sugeruje artykuł, to już „wyścig o globalne oznaczenie”, czyli próba systemowego uporządkowania tej potrzeby na poziomie rynku.
Ciekawy jest też kontekst emocjonalny tej zmiany. Samo stwierdzenie, że ludzie „mają dość AI”, jest bardzo mocne - bo nie mówi o braku kompetencji czy dostępu do narzędzi, tylko o świadomej postawie. To przesunięcie z poziomu technologii na poziom doświadczenia. Ludzie zaczynają oceniać nie tylko jakość efektu, ale także sposób jego powstania.
I tu zaczyna się właściwa rozmowa o Human Experience. Bo jeśli użytkownicy zaczynają wybierać rozwiązania oznaczone jako „AI-free”, to nie chodzi o to, że technologia jest zła. Chodzi o to, że w niektórych kontekstach chcą odzyskać poczucie autentyczności, sprawczości i kontaktu z drugim człowiekiem. To jest dokładnie ten moment, w którym doświadczenie staje się ważniejsze niż efektywność.
Z perspektywy organizacji to sygnał ostrzegawczy. Przez lata skupialiśmy się na tym, jak wdrażać AI szybciej, szerzej i taniej. Tymczasem artykuł pokazuje, że równolegle zaczyna się drugi wyścig – o to, jak komunikować jej obecność… albo jej brak. I to jest zupełnie inny poziom dojrzałości.
Oba te wątki łączy coś głębszego: sposób, w jaki organizacje projektują doświadczenia ludzi. Bo jeśli firmy będą dalej traktować AI wyłącznie jako narzędzie optymalizacji, a nie element doświadczenia, to będą coraz częściej zderzać się z tym, co wybrzmiewa w artykule: rosnącym dystansem, a nawet oporem odbiorców.
Human Experience przebija się dziś do mainstreamu właśnie dlatego, że pokazuje twarde konsekwencje tych decyzji. Firmy, które świadomie projektują, gdzie AI ma wspierać, a gdzie ustąpić miejsca człowiekowi - budują zaufanie i przewagę. Te, które ignorują ten wymiar, mogą wygrać technologicznie… ale przegrać relacyjnie.
I chyba to jest sedno: AI nie zastąpi nas tam, gdzie potrzebne jest poczucie autentyczności. Ale bardzo szybko zastąpi nas tam, gdzie przestaniemy je świadomie projektować. O tym jest też pierwszy tegoroczny numer magazynu „HU", do lektury którego zapraszam.
Film Igi Lis to inspiracja dla liderów Customer Experience
Daria
Chojnacka
Customer Experience zaczyna się od uważności na drugiego człowieka. Od rozmowy, ciekawości i pokory.„Bałtyk” Igi Lis pięknie o tym przypomina. To dokument o pani Mieci „Królowej Łeby”, szefowej legendarnej wędzarni, która od ponad 40 lat jest sercem tego miejsca.Miecia jest obecna w każdym szczególe, wszystkiego dogląda osobiście, a jednocześnie ma w sobie ogromną życzliwość i szacunek wobec ludzi. Daje pracownikom dobre wzorce: choć zawsze ma ostatnie słowo, nigdy nie stawia się ponad innymi: „Tu nie ma szefa, nie ma szefowej. Jesteśmy jednym łańcuszkiem”.Jest wzorem dojrzałego menedżera i prawdziwego Customer Experience: dbałości o jakość produktu, czas i relacje, tak samo uważnie wobec klientów i pracowników. Bo słuchać to dawać przestrzeń na opinię. A słyszeć to próbować zrozumieć, co naprawdę stoi za czyimiś potrzebami i szukać rozwiązań, które na nie odpowiadają. Nawet wtedy, gdy trzeba znaleźć równowagę między tym, co wygodne dla firmy, a tym, co ważne dla ludzi. „Z uśmiechem na ustach pokażmy Łebie, że jest fajna i że warto tu wrócić”.
Dokładnie tak warto budować organizacje — klientocentrycznie i potrzebocentrycznie, od środka, tworząc miejsca i doświadczenia, do których chce się wracać. To prawdziwe podejście skoncentrowane na człowieku.H