O tym, jak działa dezinformacja zdrowotna i dlaczego pacjenci nie zawsze trafiają do wiarygodnych źródeł wiedzy, rozmawiali eksperci podczas XI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Health Challenges Congress – HCC) w Katowicach. W trakcie jednej z debat zwracano uwagę, że problem dezinformacji w ochronie zdrowia nie polega wyłącznie na rozpowszechnianiu fałszywych informacji, ale często na subtelnym zasiewaniu wątpliwości.

Dezinformacja zdrowotna jest dziś jednym z największych wyzwań współczesnej ochrony zdrowia. Nie polega ona jednak wyłącznie na rozpowszechnianiu fałszywych informacji. Znacznie częściej działa subtelniej, poprzez zasiewanie wątpliwości.

Jeszcze kilkanaście lat temu dostęp do wiedzy wyglądał zupełnie inaczej. Jeśli pojawiały się pytania dotyczące zdrowia, wielu z nas sięgało po podręczniki, encyklopedie lub pytało lekarza. Oczywiście już wtedy ludzie dyskutowali, podważali różne opinie czy interpretacje, ale rozmowy te toczyły się w niewielkich kręgach – w rodzinie, wśród znajomych czy w lokalnych społecznościach. Zasięg takich opinii był ograniczony.

Dziś sytuacja wygląda inaczej. Internet sprawił, że każda opinia może w ciągu kilku godzin dotrzeć do setek tysięcy osób. Jednocześnie zmienił się sposób, w jaki społeczeństwo poszukuje informacji o zdrowiu. Według różnych badań ponad 80 proc. Polaków korzysta z Internetu, a dla wielu osób jest on pierwszym źródłem wiedzy o objawach, leczeniu czy lekarzach.

To nie musi być zjawisko negatywne. Problem pojawia się wtedy, gdy pacjent nie wie, gdzie szukać wiarygodnych informacji.

Między wiedzą a wątpliwością

Wbrew powszechnemu przekonaniu dezinformacja nie zawsze polega na prostym kłamstwie. Jeśli ktoś twierdzi, że konkretna substancja „leczy raka”, stosunkowo łatwo jest taką informację obalić, odwołując się do badań naukowych, opinii ekspertów czy regulacji medycznych.

Znacznie trudniejsze jest radzenie sobie z przekonaniami i wątpliwościami.

Wiele osób nie deklaruje się dziś jako przeciwnicy medycyny czy szczepień. Mają jednak pytania, obawy i niepewność. W sytuacji, w której nie otrzymają rzetelnej informacji lub wsparcia w zrozumieniu problemu, mogą bardzo łatwo przesunąć się w stronę postaw sceptycznych.

Dobrym przykładem są szczepienia przeciwko HPV. W wielu szkołach prowadzone są dziś programy szczepień, w których rodzice muszą podjąć decyzję dotyczącą zdrowia dziecka. Jeśli korzystają ze ścieżki szkolnej, nie zawsze mają możliwość rozmowy z lekarzem. W naturalny sposób trafiają więc do Internetu.

Wtedy wszystko zależy od tego, na jakie treści natrafią i jak zadziałają algorytmy. Zamiast pytania „którą szczepionkę wybrać” bardzo szybko pojawia się pytanie „czy szczepić w ogóle”.

Dlaczego dezinformacja działa

Twórcy dezinformacji bardzo dobrze rozumieją jedną rzecz – decyzje zdrowotne rzadko są podejmowane wyłącznie racjonalnie.

Pacjent w gabinecie lekarskim często jest zestresowany, zaniepokojony, a czasem przestraszony. W takim stanie nie zawsze przyswaja wszystkie informacje. Część komunikatu po prostu umyka.

Tymczasem komunikacja instytucjonalna w ochronie zdrowia wciąż opiera się głównie na racjonalnych argumentach i języku eksperckim. Zakłada, że odbiorca będzie analizował dane w sposób logiczny i spokojny.

Internet funkcjonuje inaczej. Tam komunikaty są krótkie, emocjonalne i często dopasowane do konkretnych grup odbiorców. Dlatego właśnie treści dezinformacyjne bywają bardziej skuteczne niż oficjalne komunikaty instytucji.

Problem nie tylko technologiczny

W debacie publicznej często podkreśla się rolę algorytmów i platform społecznościowych. To ważny element, ale nie jedyny.

Istotnym wyzwaniem jest także sposób prowadzenia edukacji zdrowotnej. Kampanie społeczne bardzo często są projektowane tak, jakby wszyscy odbiorcy stanowili jedną grupę. Tymczasem komunikat kierowany do nastolatków powinien wyglądać zupełnie inaczej niż komunikat adresowany do osób dorosłych czy seniorów.

Licealista raczej nie będzie czytał artykułu naukowego ani analizował raportów medycznych. Znacznie większy wpływ może mieć dla niego twórca internetowy, którego obserwuje i który mówi językiem zrozumiałym dla jego pokolenia.

To nie oznacza rezygnacji z rzetelności naukowej. Oznacza natomiast konieczność zmiany formy komunikacji.

Coraz więcej popularyzatorów nauki pokazuje, że jest to możliwe. Twórcy tacy jak Konrad Skotnicki, znany jako „Doktor Chemik”, czy Adam Mirek potrafią mówić o skomplikowanych zagadnieniach w sposób atrakcyjny i przystępny, nie rezygnując przy tym z naukowej wiarygodności.

Kto naprawdę stoi za informacją

Warto też pamiętać, że część aktywności w internecie nie pochodzi od realnych użytkowników. W sieci powstaje coraz więcej kont tworzonych przez boty lub zautomatyzowane systemy. W rzeczywistości obserwuje je często bardzo niewielka liczba prawdziwych osób, ale dzięki powielaniu i wzajemnemu wzmacnianiu treści sprawiają wrażenie dużej społeczności.

Dlatego jednym z kluczowych elementów walki z dezinformacją jest umiejętność weryfikowania źródeł informacji.

Problem polega na tym, że nawet wielu dorosłych użytkowników internetu nie ma dziś pewności, jak skutecznie sprawdzać wiarygodność treści medycznych.

Weryfikacja specjalistów

W tym kontekście ważne są inicjatywy zwiększające transparentność systemu ochrony zdrowia. Jedną z nich przygotowuje Naczelna Izba Lekarska.

W ramach modernizacji Internetowego Konta Pacjenta planowane jest wprowadzenie funkcjonalności pozwalającej zweryfikować pracownika ochrony zdrowia. Po wpisaniu imienia i nazwiska lub numeru prawa wykonywania zawodu użytkownik będzie mógł sprawdzić, czy dana osoba rzeczywiście jest lekarzem lub przedstawicielem zawodu medycznego.

To rozwiązanie może okazać się szczególnie ważne w świecie, w którym w internecie pojawia się coraz więcej osób przedstawiających się jako eksperci.

Od fact-checkingu do odpowiedzialnej komunikacji

Walka z dezinformacją nie może jednak ograniczać się wyłącznie do obalania mitów. Coraz częściej mówi się o potrzebie bardziej aktywnego podejścia – monitorowania zjawisk dezinformacyjnych i analizowania mechanizmów ich powstawania.

Taką drogą podąża m.in. portal Demagog, który oprócz fact-checkingu rozwija dziś także projekty dziennikarskie badające rynek pseudomedycznych treści i produktów.

W kontekście doświadczeń pacjentów ma to szczególne znaczenie. Dezinformacja zdrowotna wpływa bowiem nie tylko na wiedzę społeczeństwa, ale także na zaufanie do systemu ochrony zdrowia, decyzje terapeutyczne i relacje między pacjentem a lekarzem. A to właśnie zaufanie jest jednym z najważniejszych filarów Patient Experience.H

XI Kongres Wyzwań Zdrowotnych jest jednym z najważniejszych w Polsce wydarzeń poświęconych systemowi ochrony zdrowia, gromadzącym ekspertów, lekarzy, decydentów oraz przedstawicieli organizacji pacjenckich i biznesu.

© ℗ Wszelkie prawa zastrzeżone