Choć o jakości doświadczeń pacjenta najczęściej myślimy w kontekście systemu ochrony zdrowia, ich fundament powstaje znacznie wcześniej — w miejscu pracy, gdzie kształtują się nawyki zdrowotne, świadomość i gotowość do korzystania z profilaktyki. Katarzyna Wierzbowska, przedsiębiorczyni i współzałożycielka Sophia Health, podkreśla, że firmy odgrywają kluczową rolę w budowaniu świadomego, dobrze zaopiekowanego pacjenta. W rozmowie z magazynem „HU” opowiada, dlaczego prewencja powinna być traktowana jako standard opieki, skąd wzięła się koncepcja Barometru Dobrostanu i jak systemowe działania profilaktyczne realnie zmieniają zachowania zdrowotne pracowników — jeszcze zanim trafią do gabinetów specjalistów.
HU: Co według Pani jest dziś największym wyzwaniem dla zdrowia psychicznego pracowników i dlaczego firmy nadal reagują na nie tak wolno?
Katarzyna Wierzbowska: Największym wyzwaniem jest dziś przewlekłe przeciążenie, które dla wielu zespołów stało się normą. Tempo zmian, wysoka presja, stała dostępność i praca w warunkach niepewności prowadzą do chronicznego stresu, problemów ze snem, spadku energii i w konsekwencji do wypalenia zawodowego.
Firmy reagują często zbyt wolno, bo zdrowie psychiczne nadal bywa traktowane interwencyjnie. Aplikacje mindfulness są wartościowe, ale nie zastąpią systemowego podejścia — monitorowania dobrostanu i wczesnego wychwytywania sygnałów ostrzegawczych oraz szerokorozumianej edukacji.
Innowacyjność Sophia Health polega na przeniesieniu organizacji z modelu reaktywnego do modelu proaktywnego, w którym zdrowie pracowników staje się procesem, a nie jednorazowym wydarzeniem. Nasz Barometr Dobrostanu dostarcza danych, które potwierdzają że takie podejście działa i skutkuje lepszym samopoczuciem pracowników, a nawet zwiększeniem produktywności firmy, np. poprzez spadek absencji.
Jak narodziła się idea Sophia Health i jaki problem w organizacjach zobaczyły Panie jako pierwszy, najbardziej palący?
Impulsem do powstania Sophia Health była obserwacja, że choć Polacy mają dostęp do opieki medycznej — publicznej i prywatnej — to profilaktyka wciąż nie jest naturalną częścią naszego życia. Statystyki pokazują, że badamy się rzadziej niż mieszkańcy wielu europejskich krajów, a z pakietów medycznych korzystamy głównie wtedy, gdy coś już nas niepokoi.
W organizacjach widać to wyjątkowo wyraźnie.
Owszem. Pracownicy nie wiedzą, jakie badania powinni wykonywać, jak interpretować wyniki i kiedy zgłosić się do specjalisty. Nazwaliśmy to „bezradnością zdrowotną” — i zobaczyliśmy, jak ogromna jest skala problemu. Dlatego opracowaliśmy model, który jest prosty, praktyczny i możliwy do wdrożenia w każdej firmie — niezależnie od jej wielkości.
I nazywa się Sophia Health.
Tak, dokładnie. Podejście Sophia Health składa się z trzech kroków. Pierwszy to "Edukacja". Wyjaśniamy zawiłości zdrowia w prosty sposób i pokazujemy pracownikom, co badać, kiedy i dlaczego. Świadomość jest fundamentem każdej zmiany zdrowotnej. Drugi krok to Badania w firmie, tj. Dni Zdrowia. Organizujemy szybkie badania przesiewowe w miejscu pracy — dostępne, wygodne i eliminujące najczęstszą barierę, czyli brak czasu i odkładanie profilaktyki. Mogą to być na przykład badania laboratoryjne krwi, badania dermatoskopowe skóry w kierunku czerniaka, konsultacje dietetyczne, badania genetyczne czy badania długowieczności. Pracownik otrzymuje nie tylko wyniki, ale także zrozumiałe zalecenia co do dalszych kroków - na przykład zalecenia dalszej diagnostyki gdy coś jest nie tak... Dzięki temu może skuteczniej skorzystać z opieki, którą już ma — w ramach swojego abonamentu lub NFZ. Ten element jest kluczowy, bo zamienia „suchą informację” w realną ścieżkę działania.
I trzeci krok.
Trzeci to "Pomiar skuteczności". Tu ciekawi nas, jak edukacja i badania wpływają na zachowania zdrowotne i dobrostan. Po wielu wdrożeniach w firmach widzimy wzrost wiedzy o zdrowiu i profilaktyce, nabycie nowych nawyków zdrowotnych oraz wzrost samopoczucia pracowników. A do tego firmy obserwują spadek absencji i zmniejszenie rotacji w swoich zespołach. Taka sekwencja — edukacja, badania, konkretny plan działania i pomiar efektów — sprawia, że profilaktyka staje się integralnym elementem kultury organizacyjnej.
Jakie elementy kultury organizacyjnej najbardziej wpływają na dobrostan pracowników i które Pani zdaniem są w Polsce najbardziej zaniedbane?
Najsilniej wpływają trzy obszary, tj. jakość przywództwa, czyli to, jak zachowują się liderzy, ma większy wpływ niż jakikolwiek benefit. Jasna komunikacja, stawianie granic, dawanie wsparcia i budowanie bezpieczeństwa psychologicznego tworzą środowisko, w którym pracownik może funkcjonować zdrowo; regeneracja i realistyczne obciążenie pracą - najbardziej zaniedbany obszar. Mówimy o work-life balance, ale często brakuje mechanizmów, które realnie je wspierają. Regeneracja nie jest przywilejem — jest warunkiem efektywności i zdrowia; kultura otwartych rozmów o zdrowiu, gdy zdrowie przestaje być tematem tabu, pracownicy szybciej reagują, chętniej korzystają z badań i wcześniej sygnalizują problemy. W firmach, które z nami pracują, ta zmiana jest jednym z najbardziej widocznych efektów.
Czy widzi Pani zmianę w świadomości firm, jeśli chodzi o profilaktykę zdrowotną i wellbeing? Co naprawdę się zmienia, a co jest tylko deklaracjami?
Zmiana jest zauważalna i powoli przyspiesza. Coraz więcej firm traktuje zdrowie pracowników jako element strategii, a nie jako dekorację benefitową. Obserwuję trzy silne trendy: dane jako fundament decyzji, bo organizacje chcą wiedzieć, jaka jest kondycja ich pracowników. Firmy chcą podejmować decyzje oparte na faktach, a nie intuicji; świadome zarządzanie budżetami, czyli środki są przesuwane z działań „ładnie wyglądających”, ale mało skutecznych, na te, które realnie chronią zdrowie — badania, edukację, konsultacje, oraz rosnące zaangażowanie zarządów, bo zdrowie pracowników stało się tematem ESG i częścią odpowiedzialności biznesowej. To duża zmiana w porównaniu z sytuacją sprzed kilku lat.
Co pozostaje deklaracją?
Najczęściej zdanie: „Zdrowie jest dla nas priorytetem”. Priorytet zaczyna się wtedy, gdy za słowami idą konkretne działania, harmonogram, mierniki i odpowiedzialność. Właśnie w tym pomagamy firmom — przeprowadzamy je przez cały proces, tak aby zmiana była prawdziwa, a nie tylko komunikacyjna.
Gdyby miała Pani wskazać jedną rzecz, która najbardziej poprawia doświadczenie pracownika, a jednocześnie jest najmniej doceniana – co by to było?
Regularna profilaktyka zdrowotna. To ona najbardziej podnosi poczucie bezpieczeństwa, sprawczości i kontroli nad własnym życiem. Choć efekty nie pojawiają się „następnego dnia”, to w dłuższej perspektywie zmieniają wszystko. Kiedy pracownik wykona badania, zrozumie ich wyniki i wie, co zrobić dalej, jego funkcjonowanie zmienia się fundamentalnie: spada napięcie, rośnie energia, poprawia się sen, spada liczba absencji, a stres związany z niepewnością zdrowotną znacząco maleje.
Po naszych działaniach pracownicy bardzo często mówią: „Nikt wcześniej tak o nas nie zadbał.”, “Dostałem gwarancję na kolejny rok”. To najlepszy dowód na to, że mądra, systemowa profilaktyka ma największą moc — i często kosztuje mniej niż rozwiązania, które przez lata dominowały w firmach. A zwrot z inwestycji jest nie tylko wzrostem zadowolenia i lojalności pracowników, ale też podnosi efektywność firmy.
Rozmawiała: Urszula Łaskawiec


