Czy w systemie ochrony zdrowia można mówić o zaufaniu i czy to właśnie ono, a nie finansowanie, decyduje o jakości opieki? To pytanie wielokrotnie powracało podczas premiery raportu Fundacji MY PACJENCI, poświęconego doświadczeniom osób żyjących z chorobami przewlekłymi. Wyniki badania pokazują, że polscy pacjenci oczekują nie tylko lepszego dostępu do świadczeń, lecz przede wszystkim bliskiej, zintegrowanej opieki opartej na relacji i ciągłości kontaktu z lekarzem.

Bliżej pacjenta, bliżej domu

Raport „Pacjent z chorobą przewlekłą w systemie ochrony zdrowia” to jedno z najbardziej kompleksowych badań ostatnich lat, analizujące realne doświadczenia i oczekiwania pacjentów.
Jak podkreśliła Magdalena Kołodziej, prezes Fundacji MY PACJENCI:

„Wyniki badania wskazują, że Polacy oczekują bliższej opieki -bliżej domu, bardziej zintegrowanej i opartej na zaufaniu. Ten postulat jest szczególnie istotny, ponieważ wśród badanych dominują choroby typowe dla starzejącej się populacji, takie jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, depresja czy niedoczynność tarczycy. Osoby te wymagają ciągłości opieki i relacji z lekarzem, a nie tylko okresowych wizyt. Silna podstawowa opieka zdrowotna jest fundamentem stabilnego systemu, a jej siła zależy przede wszystkim od jakości relacji i organizacji pracy, nie tylko od infrastruktury.”

W wydarzeniu wzięli udział m.in. dr n. med. Beata Małecka-Libera, prof. dr hab. n. med. Agnieszka Mastalerz-Migas, lek. Tomasz Zieliński, lek. Filip Małecki, Anna Gołębicka i Ewelina Ludwiczek-Nazarko. Dyskutowano nie tylko o wynikach badania, ale także o tym, co można zrobić, by poprawić komunikację, współpracę i zaufanie w systemie.

Pacjent w „zatłoczonej restauracji” systemu

Jedno z najbardziej obrazowych porównań padło z ust Anny Gołębickiej, stratega komunikacji i ekspertki rynku zdrowia. 

- Mamy ponad 330 milionów porad w Polsce, a wciąż funkcjonujemy jak w zatłoczonej restauracji. Pacjent wchodzi do systemu, siada, boi się zapytać. Lekarz myśli, że go obsłużył, bo pacjent kiwa głową, ale rozmowy nie było - powiedziała. 

To porównanie dobrze oddaje realia wielu wizyt lekarskich. Brak relacji sprawia, że pacjent nie rozumie zaleceń, wychodzi z gabinetu z kartką zamiast z poczuciem bezpieczeństwa, a potem wraca, by znów zapytać o to samo. System generuje w ten sposób kolejne wizyty, zamiast poprawiać jakość kontaktu i skuteczność terapii.

Jak zwracali uwagę eksperci, adherencja, czyli przestrzeganie zaleceń terapeutycznych, nie polega jedynie na przyjmowaniu leków, lecz na zrozumieniu celu leczenia. Pacjent, który nie wie, po co coś robi, rzadko konsekwentnie to kontynuuje.

POZ jako centrum relacji

Dużo miejsca poświęcono roli podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), która zdaniem ekspertów wciąż nie wykorzystuje swojego potencjału. Wielu pacjentów kieruje się bezpośrednio do specjalistów, nawet w przypadku chorób, które mogłyby być z powodzeniem prowadzone w POZ, takich jak nadciśnienie czy cukrzyca.

Prof. dr hab. n. med. Agnieszka Mastalerz-Migas zwróciła uwagę, że język ma tu ogromne znaczenie:

- Nie lubię określenia ‘lekarz pierwszego kontaktu’. Jeśli chcemy budować świadomość i szacunek wobec POZ, używajmy właściwego języka. Mówmy "specjalista medycyny rodzinnej". To zmienia sposób postrzegania i wzmacnia zaufanie pacjentów - przyznała. 

Z raportu wynika, że ponad połowa pacjentów jest prowadzona przez lekarza rodzinnego, ale aż 43 proc. pozostaje wyłącznie pod opieką ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. To odsetek zbyt wysoki, biorąc pod uwagę charakter chorób przewlekłych. Eksperci podkreślali, że silna POZ to fundament skutecznego systemu, ale potrzebuje narzędzi diagnostycznych, edukacyjnych i organizacyjnych, by w pełni realizować swoją rolę.

Świadomość i edukacja - brakujący element opieki

Jednym z kluczowych wniosków raportu jest niski poziom świadomości pacjentów dotyczący możliwości POZ. Wielu z nich nie wie, że może wykonać podstawowe badania, takie jak lipidogram, próby wątrobowe czy glukozę, bez konieczności wizyty u specjalisty.
Tymczasem aż 88 proc. respondentów chciałoby, aby lekarz POZ mógł zlecać więcej badań diagnostycznych, a 82 proc. deklaruje, że częściej korzystałoby z POZ, gdyby takie badania były tam dostępne.

Mimo wdrożonych zmian pacjenci wciąż nie zauważają poprawy jakości i dostępności usług. 42 proc. nie widzi różnicy w dostępności świadczeń, a 45 proc. nie dostrzega zmian w jakości opieki.
Jak zauważyła Ewelina Ludwiczek-Nazarko, w ostatnich latach nie przeprowadzono żadnej kampanii promującej opiekę koordynowaną. Temat po prostu zniknął z przestrzeni publicznej, mimo że to właśnie komunikacja i edukacja mogłyby realnie poprawić doświadczenia pacjentów.

Pozytywnym przykładem jest „Nawigator pacjenta” -przewodnik opracowany przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej i Rzecznika Praw Pacjenta, który prostym językiem tłumaczy, jak funkcjonuje system. Eksperci podkreślali, że to lektura obowiązkowa zarówno dla pacjentów, jak i dla nowych pracowników ochrony zdrowia.

Zaufanie - waluta, która decyduje o jakości

W końcowej części konferencji wielokrotnie powracało słowo „zaufanie”. To ono, zdaniem uczestników, jest dziś najważniejszym zasobem ochrony zdrowia - ważniejszym nawet niż finansowanie.

Jak ujęła to Anna Gołębicka, "musimy zamienić ping-pong z odsyłania pacjentów w rozmowę o tym, jak go dobrze przekazać".

- Bo system bez zaufania między lekarzami i bez zaufania pacjenta do lekarza nie ma prawa działać. Zaufanie to dziś waluta ważniejsza niż pieniądze w ochronie zdrowia - stwierdziła. 

Raport Fundacji MY PACJENCI nie tylko diagnozuje problemy, lecz przede wszystkim pokazuje, że bez relacji i komunikacji nie zbudujemy jakości. Silny POZ, edukacja zdrowotna, partnerstwo między lekarzami a pacjentami, jasny język i ciągłość opieki to elementy, które decydują o tym, czy system naprawdę działa, czy jedynie trwa.H

© ℗ Wszelkie prawa zastrzeżone