Pewna klientka kilka miesięcy temu kupiła bilety lotnicze WizzAir. Na dzień przed odprawą online rozmawiała ze znajomą i pochwaliła się, że kupiła bilety w promocyjnej cenie. Na co znajoma: „Ale wiesz, że jak kupujesz takie tanie bilety, to potem musisz dokupić miejsce? Inaczej kupujesz tak jakby miejsce stojące”. Klientka spojrzała na nią ze zwątpieniem, bo nie była orłem technologicznym. Założyła, że musiała czegoś nie zauważyć na stronie internetowej. 

Co się okazało? Kiedy następnego dnia zaczęła odprawiać się online i doszła do momentu wyboru miejsc w samolocie, wbiło ją w fotel. Nie potrzebowała konkretnego miejsca - leciała sama, a podróż była krótka. Na stronie linii lotniczej nie mogła znaleźć przycisku „Wybierz losowo”, „Pomiń” lub cokolwiek, co wskazywałoby na rezygnację z płatnego wyboru miejsc.

Dopiero po wpisaniu w Google frazy: „Jak losowo wybrać miejsca w WizzAir” i po odczytaniu podpowiedzi byłych klientów firmy, była w stanie odprawić się bez dodatkowego zakupu miejsca w samolocie. Podczas tego zdarzenia bardziej zdenerwowało ją jednak podwyższone ciśnienie niż wysiłek, jaki dodatkowo musiała ponieść. Ktoś, kto projektował stronę, musiał mieć wysoko postawiony target dotyczący konwersji sprzedaży miejsc w samolocie. Nie wszyscy mają w sobie tyle determinacji, żeby znaleźć tę ukrytą opcję wyboru losowego miejsca. Mogą natomiast twierdzić z pełnym przekonaniem, że WizzAir sprzedaje stojące miejsca w samolocie.